Kolejne zapierające dech w piersiach miejsce – Takachiho Gorge, Japonia

Niezwykłe miejsce, piękne, owiane tajemniczością. Kurcze Japonia jest bardzo zasobna w takie miejsca! Wąwóz Takachiho znajduje się na wyspie Kyushiu i jest kolejnym cudem natury, które warto odwiedzić! Wpisane jest zresztą na listę naturalnego piękna od 1934 roku.
 
Pionowe ściany tego wąwozu powstały w wyniku szybkiego stygnięcia lawy po wybuchu wulkanu Aso. Kiedy aura pozwala można przepłynąć się po rzece pod wodospad łódeczką. Nam niestety pogodna nie pozwoliła na ten rejs, a szkoda, gdyż myślę, że wodospad Manai musi być piękny od strony wody. Nam musiał wystarczyć jego widok z brzegu.
Wzdłuż rzeki wiedzie trasa spacerowa, można nią dojść do pięknej świątyni o takiej samej nazwie jak wąwóz. Ale najpierw mija się staw Onokoro, w którym pływają ogromne karpie.
 
Na zdjęciu poniżej dla porównania noga Pawła – numer buta 45, wygląda mikro przy karpiu :)
Ścieżka spacerowa jest piękna, ale obfituje w schody. Wygodne buty to podstawa!

Pięknie i to bardzo…

Tak wiem ten wodospad jest już nudny, ale jaki piękny :) Kocham wodospady, zupełnie nie wiem dlaczego, ale zawsze mnie zachwycają!
Dobra zostawiam już wodospad Manai i pokażę Wam więcej widoczków z wąwozu Takachiho.
Soczyście i zielono, ale bardzo wysoka wilgotność powietrza. Na szczęście temperaturowo nie było źle. Jakoś koło 20 stopni, może ciut mniej. Popadywało również od czasu do czasu.
Trzy mosty łączące dwa zbocza wąwozu. Wyglądają urokliwie.
Najniższy to pięknie sklepiony i obrośnięty mchem kamienny most. 
 
Schody, schody i jeszcze trochę schodów :)
Takachiho Shrine, czyli świątynia/kaplica Takachiho. Otoczona jest pięknymi wiekowymi cedrami.
Przy takich ogromnych, wiekowych drzewach zawsze czuję ogromną pokorę. Matka Natura jest niesamowita. Ogromne, potężne drzewa widziały pewnie nie jedno wydarzenie. Są niemymi świadkami wydarzeń. Myślę, że miałyby wiele ciekawych historii do opowiedzenia. Widząc takie okazy mam wrażenie, że Entowie z tolkienowskich powieści są prawdziwi :) Wyglądają tak jakby mogły się przebudzić w każdym momencie i w razie konieczności stanąć w obronie otaczajacego je lasu.
To szare poniżej to krecik. Przebiegł mi po nogach, a potem przez cały dziedziniec świątyni i wpadł do kamiennej rynny z wodą, która otacza całą świątynię. Pływał tam w kółko przerażony szukając wyjścia. Uratowaliśmy krecika :) wyłowiliśmy go z wody i zanieśliśmy od lasu.
Dobra wodospad jeszcze raz :) Nie mogłam się powstrzymać 😉
Mapa okolicy, niestety tylko po japońsku :)
Schody, którymi się wspinaliśmy do świątyni całe obrośnięte były mchem.
A tak wygląda pobliskie miasteczko. Sielska okolica.
 
 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


*