Market warzywny i kolejne świątynie; okolice Yangon, Myanmar – część 2


Myanmar usiany jest świątyniami, gdzie się nie odwrócić tak świątynia :)

Dzisiaj jednak postanowiliśmy wybrać się najpierw na warzywny targ. Można go nazwać pół hurtowym :) Po wyjściu z busa nasze nosy zostały zaatakowane przez smrodek rozkładających się warzyw i owoców. Na szczęście człowiek szybko przyzwyczaja się do większości ‘aromatów’ więc już po chwili przestały one nam przeszkadzać.

1

2

3

Targ byk miejscem na pewno wartym odwiedzenia! Stosy kolorowych warzyw i owoców, świeżo zrobione tofu, suszone ryby – feeria barw i samo życie. Myanmarczycy robiący swoje codziennie sprawunki.

4

Szczury? Świnki morskie?

5

Shot with DxO ONE

Codzienne sprawunki :) Owoce i warzywa wyglądały pysznie!

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Pomidory w Myanmarze smakują pomidorami! Pachnące, pyszne, jak z ogródka.

8

7

6

Poniżej Pan sprzedający betel. Trochę paskudny to zwyczaj, gdyż ci co żyją betel plują czerwonym czymś wszędzie dookoła – ohyda. A uśmiechnięty żyjący betel wygląda jak wampir podczas posiłku.

Shot with DxO ONE

A to poniżej to betel we własnej ‘ osobie’.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Po wizycie na targu udaliśmy się do świątyni zbudowanej w 1994 roku gdzie można zobaczyć ofiarowane przez Chińczyków ząb Buddy. Ten Budda to musiał mieć wyjątkowo dużo zębów gdyż widziałam już kilka takich świątyń i pewna jestem że nie wszystkie.

Shot with DxO ONE

22

Gdzieś w środku tego ołtarzyka poniżej znajduje się ząb Buddy. Kurcze musiał mieć sporo zębów, gdyż świątyń z tą relikwią można spotkać wiele w buddyjskim świecie!

Shot with DxO ONE

Kolejna odwiedzona świątynia to taka w której ‘główną atrakcja’ jest wielki marmurowy Budda. Niestety wsadzili go w wielkie szklane pudełko coby ptaki ha niego nie narobiły i przez to zdjęcia słabo wyszły.

Shot with DxO ONE

18

Shot with DxO ONE

Posąg ten wyrzeźbiony jest z jednego kawałka marmuru.

20

A ta młoda osóbka na zdjęciu powyżej zarabia sobie na wydatki umożliwiając przychodzącym do świątyni sprawdzić swoją wagę. Oczywiście zważyliśmy się :) Śliczna jest, prawda?!

Następnie nasz przewodnik zabrał nas do obozu białych słoni. Ludzie tutaj wierzą że biały słoń to gwarantowane powodzenie, zwycięstwo itd. Tym bardziej nie rozumiem traktowania tych biednych stworów. Cztery dostojne zwierzęta przykute były łańcuchami do betonowej platformy :( uciekłam jak tylko to zobaczyłam!

Za to chwilę po tym ja stałam się atrakcjom :) Cała grupa lokalnych dziewczyn robiła sobie ze mną zdjęcia :)

DSC_0415

DSC_0424

Mieliśmy okazję zobaczyć panów grających w Chin Lo czyli taką naszą Zośkę :) Panowie grali, komentator komentował z zapałem ogromnym a wszystkiemu wtórowali grajkowie.

13.02

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


*