Wyspa Phu Quoc / Wietnam

Znowu wylądowaliśmy w Wietnamie i znowu na tydzień tylko. Jeżeli szukacie info o wizach to jest w poście z przed mniej więcej roku – nic się nie zmieniło w tych kwestiach. Tym razem postanowiliśmy się polenić, poczytać książki i popływać w morzu lub basenie. Nie do końca się udało 😉 Bo zaraz zaczęły nas stopy swędzieć, no i oczywiście trzeba sprawdzić co dzieje się na końcu tej czy innej drogi :)

Pierwszy poranek po przylocie, na urokliwą wyspę Phu Quoc, powitał nas deszczem. Ale, że to pora deszczowa i monsun szaleje nie bardzo nas to zaskoczyło. Byliśmy przygotowani, że może padać cały tydzień. Przygotowaliśmy się na to i przyjechaliśmy z zapasem książek i filmów.

Lało naprawdę konkretnie! Ale nam to wcale nie przeszkadzało, miło czasem zmoknąć… Szczególnie, że temperatura była bardzo przyjemna :)

Po śniadaniu udaliśmy się na spacer do miasteczka Duong Dong. Jest to największe miasto na wyspie. Mała, senna mieścinka.

 

7a

7b

Kilka razy złapała nas jeszcze ulewa, ale każda była troszkę słabsza niż poprzednia i jakby mniej zawzięta.

7c

Aż w końcu zaczęło wychylać się zza chmur słońce. I deszcz w końcu odpuścił, a chmury powędrowały sobie precz.

7d

Trochę zaśmiecony porcik :(

7e

Wieczorkiem poszliśmy na targ nocny. We wszystkich azjatyckich krajach są one bardzo popularne. Pierwsza część była ubraniowo, biżuteryjna itd, dalej zaczynała się część z różnej maści jedzeniem.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Część jedzeniowa – początek :) Ryby i owoce morza każdej maści. Co byście chcieli to znajdziecie.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Masa akwariów z żywymi stworzonkami… smutne to…

Shot with DxO ONE

Tubylcy siedzą i wcinają.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Kolorowe ślimaki

Shot with DxO ONE

i inne różnej maści żyjątka

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

i znowu kolorowe ślimaki.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

A takiego kolegę spotkaliśmy po drodze do domu na chodniku.

Shot with DxO ONE

A to już następny dzień z pięknym słońcem od samego rana! Piękne propagandowe plakaty w Wietnamie to norma.

33

34

Tutaj na wyspie też najdziemy pokolonialne budynki i to zachowane w całkiem niezłym stanie.

35

Plaża Long Beach, która ciągnie się przez całe miasteczko. Leżą przy niej 5 gwiazdkowe resorty oraz backpakerskie hostele.

36

37

A taki oto malunek wisi na jednym z domów stojących przy głównej drodze miasteczka. Bardzo mi się spodobał i postanowiłam się nim podzielić.

38

Piękne plątaniny przewodów elektrycznych. Uwielbiam to w Azji :)

39

40

Trafiliśmy tutaj poza sezonem, a i tak była tu masa turystów, faktem jest, że głównie Wietnamczyków. Sezon przypada to od listopada do kwietnia i podobno wtedy miasteczko tętni życiem. W miasteczku znajdziecie całą masę restauracyjek, kawiarenek, barów a nawet irlandzki bar o nazwie Rabbit Hole :) Prowadzi go młoda Wietnamka wraz ze swoim irlandzkim narzeczonym. Można u nich napić się dobrego piwa lub irlandzkiej whisky (oczywiście szkocką też mają, a wielbiciele burbona znajdą też swój ulubiony bursztynowy płyn), pograć w lotki, bilarda i gry planszowe. Trafiliśmy tam drugiego wieczoru i każdego następnego jaki spędziliśmy na wyspie – przemili ludzie :) Do baru łatwo trafić bo mieści się przy głównej drodze, mniej więcej na przeciwko sklepu Co-op.

Z żarełkodajni polecamy Rory’s Beach Bar – ten z kolei mieści się przy plaży, można tu dobrze zjeść, jak również napić się drinka siedząc na leżaczku na plaży. Bar prowadzi Australijczyk. Kolejne miejsce gdzie warto zjeść jest Chez Carole – tutaj mają czasem muzykę na żywo do kotleta :) Dobre jedzenie dają też w Crab House Restaurant, tylko dość drogo u nich.

Jeżeli mielibyście ochotę na dobrą kawę, deser lub drinka z parasolką polecam Buddy Ice Cream & Info Cafe – tutaj też znajdziecie mapki i przewodniki po wyspie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


*