Korea – Seul część 1

Korea Południowa to ciekawy kraj. Myślę, że można porównać Koreę i Japonię ze sobą, bo są dość podobne. Jednak w Korei więcej ludzi mówi po angielsku i łatwiej w związku z tym się z nimi porozumieć. Mają co prawda specyficzny sposób wymawiania słów, ale można się przyzwyczaić. Ludzie są też chętni do pomocy! Kilka razy zdarzyło nam się, że podchodzili i pytali, czy pomóc jak widzieli jak studiujemy mapę i porównujemy ją ze stacjami metra.

Z lotniska do miasta można dostać się szybką kolejką, która nie zatrzymuje się na stacjach po drodze. Nazywa się AREX (Airport Railroad Express). Kursuje w godzinach od 5:20 do 21:50 co 35 minut; bilet kosztuje około 45 zl. Pociąg przyjeżdża na główną stację Seoul Station. Jest to pociąg z numerowanymi miejscami oraz bezpłatnym wifi.

Poruszanie się metrem po Seulu jest dość proste. Kupiliśmy sobie karty miejskie coby nie musieć za każdym razem kupować biletów. Doładować je można w automacie na każdej stacji, automaty ‘mówią’ też po angielsku :)

Jedyny problem z metrem jest taki, że nazwy stacji są mało przypominające cokolwiek :) Nasz sposób na to to kojarzenie takiej nazwy z czymś podobnym i tak je zapamiętywaliśmy :)

Zwiedzanie zaczęliśmy od Namdaemun Market – kochamy wszelkie rynki, szczególnie jak dają tam jeść. A kochamy je dlatego, że na nich można spotkać prawdziwych mieszkańców miasta.

1

Trafiliśmy na takich panów :) Jak się potem okazało, była ta uroczysta zmiana warty przy pobliskiej bramie miejskiej. ‘Przedstawienie’ takie odbywa się codziennie w okolicach południa.

2

3

Szczególnie podobali mi się panowie grający na wielkich muszlach.

4

5

Jedzonko znaleźliśmy i kupiliśmy :) Pyszne pączuszki z nadzieniem z fasoli. Zamiłowanie do robienia słodyczy z fasoli zawsze mnie śmieszy. Choć w Polsce też kiedyś się robiło marcepan z kartofli. To słodycze z fasoli też mogą być. Nie ma co narzekać dobre były!

6

7

Sungnyemun – czyli południowa brama Seulu, została wzniesiona w 1398 roku podczas panowania króla Taejo. Była to jedna z czterech głównych bram do miasta. Mury po obu stronach bramy zostały zburzone przez Japończyków na poczatku XX wieku. Brama został bardzo uszkodzona podczas wojny koreańskiej w latach 1950-1953. Została ona rozebrana, odrestaurowana i złożona na nowo w latach sześćdziesiątych. W 2008 roku podpalacz puścił ją z ogniem, spłonęła część dachu; naprawa zajęła 5 lat! Od 2013 roku możemy oglądać ją w takiej formie w jakiej została zbudowana wieki temu.

8

9

Mury miejskie zbudowane są w niesamowity sposób, gołe głazy, idealnie dopasowane do siebie.

10

Pięknie malowany sufit w przejściu na pewno zachwycał ludzi wjeżdżających do Seulu!

11

Uwielbiam drzwi i bramy, fascynują mnie!

12

A to jeden z ‘najchudszych’ budynków jakie widziałam :)

13

Kolejne miejsce, które znalazło się a naszej liście do zobaczenia to Dongdaemun Design Plaza. Piękny futurystyczny budynek zaprojektowany przez architektkę Zahę Hadid. Budynek z zewnątrz pokryty jest 40 tyś aluminiowych paneli. W budynku znajdują się galerie, muzeum oraz kawiarnia.

14

15

16

Zimno było! Jakieś 8 stopni. Marzłam.

17

18

19

A tu budynek w kształcie walizki.

20

Wnętrze ‘startrek enterprise’ trchę przypomina wnętrze filharmonii w Szczecinie. Z wierzchu i w środku.

21

22

23

Kolejna dzielnica, którą trzeba odwiedzić to Gangnam :) Nie bardzo lubię pana Psy, ale w końcu taki hit był, że chyba trzeba 😉 Jest to dzielnica typowo biznesowa i oprócz dużych budynków nic tam nie ma, ale być w Seulu i nie zobaczyć Gangnam to żal :)

24

25

Psy się doczekał nawet rzeźby :) Cała masa ludzi robiła sobie tutaj zdjecią w pozach tanecznych z tego teledysku!

26

A tu budynek taki, że Dubaj by się go nie powstydził :)

27

28

Piękna złota jesień w Seulu. Chciałoby się napisać polska złota ,ale jednak Koreańska :) A z takich ciekawostek – Koreańczycy mają coś z Polaków :) w podróż pociągiem zabierają co???… tak jak Polacy – jajka na twardo! Kiedyś każdy wyjazd pociągiem wiązał się z reklamówką żarcia i wśród nich były jajka na twardo :)

29

30

Platany tutaj mają ogromne liście :) I bardzo dużo rośnie ich tutaj, tak jak w Szczecinie!

31

Przez kolegę zostaliśmy wysłani do parku Banpo. Fakt park super, ale może nie w listopadzie. Zimno było strasznie. Ale park zorganizowany świetnie, masa ławeczek, rowery do wypożyczenia, ścieżki do biegania – super miejsce do spędzenia popołudnia. Tylko w lecie!

32

33

34

Wieczór i kolejny targ. Poniżej tradycyjne koreańskie stroje hanbok.

35

36

I uliczne jedzenie – czyli to co ‘tygryski’ lubią najbardziej :)

37

Takich dziwnych potraw nie jedliśmy, bo oni czasem podają takie rzeczy pół żywe.

38

A to wybitnie nie wygląda jak coś do jedzenia!

39

40

Te placki z mąki z fasoli były pyszne i wegetariańskie w większości, więc w sam raz dla mnie :)

41

42

Paweł zachwycił się kaszanką, t co prawda jest z ryżem w środku, ale podobno też dobra. Choć nie wiem jak kaszanka i dobra może w jednym zdaniu wystąpić.

43

44

Nóżki wieprzowe. I sushi, które tu są wegetariańskie w 90%.

45

46

Takie dziwne rzeczy ludzie też jadają.

47

48

O tu są rzeczy dla mnie :) Kopytka z mąki ryżowej i pierożki ze szpinakiem.

Shot with DxO ONE

Shot with DxO ONE

51

Japache – ja tak nazywam tą potrawę. Szczerze nie pamiętam jak to się nazywa na prawdę.

52

Paweł zachwycony jedzeniem :)

53

A tu jemy placuszki :)

54

Kolejna część Seulu nastąpi :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


*