Właśnie wróciłam z ponad dwutygodniowych wakacji w Omanie. Najpierw wrzucę Wam co robiliśmy dzień po dniu, a potem będę to opisywać ze zdjęciami. Plan był taki aby zobaczyć dużo, więc dość napięty.
Właśnie wróciłam z ponad dwutygodniowych wakacji w Omanie. Najpierw wrzucę Wam co robiliśmy dzień po dniu, a potem będę to opisywać ze zdjęciami. Plan był taki aby zobaczyć dużo, więc dość napięty.
Na wstępie kolejna legenda 🙂 Lubię je 🙂
Są dwie legendy mówiące o tym czemu mańskie koty nie mają ogonów. Oto jedna z nich. Kiedy Noe wołał zwierzęta do arki, jeden z kotów wybiegł, żeby jeszcze raz zapolować na mysz. Kotka nie słyszała wołania, gdyż była tak skupiona na polowaniu. Normalnie udawało jej się bardzo szybko namierzyć zdobycz, ale tym razem nie mogła znaleźć żadnej myszki. Kiedy przyszedł czas na zamknięcie drzwi do arki, gdyż woda wzbierała już mocno, kotka strasznie przemoczona i ostatkiem sił, wskoczyła przez zamykające się drzwi. Niestety ogon przytrzasnęły wielkie wrota odcinając go. Dlatego mańskie koty do dziś nie mają ogonów.
Wyspa Man to niewielki skrawek lądu między Anglią a Irlandią. Jest to magiczne miejsce na mapie Europy. Zapytacie dlaczego… jest tak dlatego, że tam dalej żyją legendy i wiara w magiczne stworzenia 🙂 Myślę, że to dlatego, że jest wiele miejsc, które pobudzają wyobraźnię.
Drugiego dnia skuterowego zwiedzania pojechaliśmy na południe. Można tam zobaczyć m.in. Coconut Tree Prison, zwane również Phu Quoc Prison (więzienie), ale tam nie pojechaliśmy. Nie byliśmy w humorze. Pojechaliśmy na samo południe do miasteczka An Thoi, choć może miasteczko to za dużo powiedziane. Dalej na południe od wyspy znajduje się jeszcze kilka wysepek. Obecnie w budowie jest kolejka linowa, która będzie na nie prowadzić. Jednego wieczora w barze spotkaliśmy Austriaka, który pracuje przy jej budowie. Nie pamiętam niestety ani jego imienia, ani firmy. Jeżeli chodzi o firmę to jest to jedna z tych co wybudowała większość kolejek linowych obsługujących austriackie stoki 🙂
Jak już wspominałam w poprzednim poście Phu Quoc nie jest ogromną wyspą 🙂 Ma tylko ok. 30 km długości i 19 km szerokości. Można więc ją swobodnie objechać nawet na rowerze. My wypożyczyliśmy sobie skuter ze względu na pogodę i na to, że przez ulewne deszcze część dróg zmienia się w rzeczki i łatwiej je pokonać motorkiem niż na rowerze.
Jeden z najdroższych hoteli w Bangkoku – Banyan Tree, a na 61 piętrze bar. Drogi strasznie, ale na kilka drinków zawsze można się tam udać, aby popodziwiać panoramę miasta i zachód słońca nad Bangkokiem. Zajechaliśmy pod hotel taksówkami motorkowymi; chyba nie zdarza się to często, gdyż boy’e hotelowi nie bardzo wiedzieli jak się zachować 🙂
Ngapali to piękna, malownicza mieścinka nad Oceanem Indyjskim, a dokładniej nad Zatoką Bengalską. Cudowna!!! Ale aby się tam dostać z Bagan spędziliśmy trochę czasu w samolocie! Tym razem nie było mgły, tylko lot był dość zadziwiający. Z Bagan polecieliśmy do Heho, potem do Mandalay a dopiero potem do Tandwe, czyli lotniska koło Ngapali.
Z samego rana pojechaliśmy do pobliskiego miasteczka Nyaung U. Dzień targowy jak to dzień targowy, tłoczno i gwarno. I w tym tłoku i gwarze jeden z kupców przejechał mi wozem z drewnianymi kołami po stopie – aaaaauuuuaaaaa!
![]()
Cześć, mam na imię Wanda. Na moim blogu możecie poczytać o Dubaju, w którym mieszkam, oraz o różnych miejscach, które odwiedziłam :) Kocham podróże i góry, bardzo... kocham też małe futrzaki, które mieszkają ze mną, a mianowicie fretki!