Khasab / Oman i delfinki – część 2

Część druga khasabskiej opowieści i kolejna porcja zdjęć. Musiałam to podzielić na dwa, bo nie umiałam wybrać ze zdjęć. A szczególnie delfinie zdjęcia były dla mnie problemem, nastrzelaliśmy ich całą masę, bo strasznie podekscytowana byłam! Jak tylko widzę delfiny to przypomina mi się ‘Autostopem przez galaktykę’ i piosenka śpiewana przez delfiny o treści ‘farewell and thanks for all the fish’ :)
 
Kiedy wróciliśmy po ‘wyłódkowaniu’ się, za pierwszym razem, do samochodu, okazało się, że nasze auto jest zastawione przez ciężarówkę. Kierowcy ani widu ani słuchu, ale patrzymy a tam kluczyki w stacyjce, więc Paweł wsiadł i przestawił ją abyśmy mogli wyjechać. Nie wiem czy ten rozbawiony Arab poniżej na zdjęciu był właścicielem tejże ciężarówki czy nie, ale przyszedł postał, popatrzył, pouśmiechał się i poszedł :) Po wróceniu ciężarówką na miejsce wyjściowe pojawił się tylko problem jak ją wyłączyć :) Kluczyki ze stacyjki zostały wyjęte, a silnik nadal chodzi! Hmm i ot problem, co tu zrobić :) Nikt z nas ciężarówką nigdy nie jeździł, a na około nikogo, w końcu Paweł pociągnął na sznureczek po prawej stronie kierownicy i tadam silnik zgasł :) Wyższa technologia hehe.

 

Jeszcze jeden rzut oka kamery na porcik.

 

 

A teraz zdjęcia z porannej wycieczki i delfinki. Chwilę po wpłynięciu do fiordu pojawił się koło naszej łódki taki o to ‘człowiek’. Towarzyszył nam do samej Telegraph Island. Płynął raz po jednej stronie łódki, raz po drugiej i wyraźnie reagował na klaskanie i pogwizdywanie :) Popisywał się jak nic :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przemiły towarzysz podróży :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kiedy nasza łódka zaczęła rzucać kotwice pożegnał nas i odpłynął. My natomiast zabraliśmy się za wdziewania masek i płetw :) Podwodnych zdjęć nie mam niestety.

 

 

 

Pan szyper wyłowił małego jeżowca, aby ci nie nurkujący mogli zobaczyć z bliska. Potem wrzucił go do wody z powrotem! I muszę powiedzieć, że opadał bardzo dostojnie ruszając swoimi kolcami.

 

 

 

 

Jak widać nie tylko w Emiratach mają świra z malowaniem flagi swojej na skałach w niedostępnych miejscach :) Jest to ogólno arabski świr :)

 

W poprzednim poście wspomniałam o wiosce, w której mieszka Pan szyper – oto ona :)

 

W drodze powrotnej do Khasabu spotkaliśmy całe stado delfinów (Paweł wypatrzył je daleko pod skałami). Była to cała rodzina z maluchami.

 

 

 

 

Trochę nieśmiałe były, myślę, że z powodu maluchów.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka słów o naszych butlonosych przyjaciołach :) Delfiny butlonose są oczywiście jak i my dwupłciowe :) Kobitki, jak i u ludzi, żyją ciut dłużej niż panowie i dożywają nawet 50 kilku lat. Mają znacznie większe mózgi niż ludzie i są bardzo inteligentne.

 

 

Dzisiejsza historia była bardzo obrazkowa, przepraszam bardzo :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


*